
ZUPA Z GRANATÓW
pierwszą książkę połknęłam dosłownie w jeden dzionek
drugiej części już się nie mogłam doczekać
jak tylko wyzdrowiałam, migiem pognałam do empiku
WODA RÓŻANA I CHLEB NA SODZIE
i jest, mam ją...zaraz zasiadam do czytania...
pierwsza książka jest pysznie wciągająca i są w niej fajne przepisy z orientalnej kuchni..
dziś zaszalałam i zrobiłam dzień pod znakiem orientu, jakoś miałam smaka na takie cuś
na obiad danie z soczewicy z pulpecikami curry i kuskusem, a na deser gusz-e fil czyli uszy słoniowe -całkiem nieźle to wyszło i zjadliwie co najważniejsze :)
Gusz-e fil
1 jajko
1/2 szklanki mleka
1/4 szklanki cukru
1/4 szklanki wody różanej
1/2 łyżeczki mielonego kardamonu
3 i 3/4 szklanki mąki
6 szklanek oleju roślinnego
do posypania:
1 szklanka cukru pudru
2 łyżeczki mielonego cynamonu
Jajko ubić w misie. Dodać mleko, cukier, wodę różaną i kardamon. Stopniowo dodawać mąkę i wyrabiać powoli na jednolitą masę. Rozwałkować na czystej powierzchni opruszonym mąką wałkiem na grubość arkusza papieru. Szeroką szklanką lub filiżanką wyciąć krążki (około 15). Z każdego krążka kciukiem i palcem wskazującym uformować kokardkę. Odstawić na bok. Olej rozgrzać w głębokim rondlu. Każde ucho smażyć przez 1 minutę. Odkładać na papierowy ręcznik do wystygnięcia. Oprószyć mieszanką cukru i cynamonu.
Kochana wyszły pyszniowe! Karol twierdzi ze już nie lubi faworków:) że tylko uszy się liczą! A ja się zastanawiam czy można takie cuda smażyć we frytkownicy.
OdpowiedzUsuńbuźka